RÓD SKOWROŃSKICH Z KOLBUSZOWEJ

(NA PODSTAWIE BIBLIOGRAFII I DANYCH UZYSKANYCH OD RODZINY I ZNAJOMYCH;
TO CO NAJMNIEJ 5 LAT MOJEJ I INNYCH PRACY, KTÓRĄ UDOSTĘPNIAM)


Herb rodzinny - Jastrzębiec, herbowi stryjcy i to nie tylko z Kolbuszowej:
Bielawski, Budkowski, Burkiewicz, Chmielewski / Chmielowski, Ciesielski, Czeczotka, Golański, Gomołka, Gorecki, Jabłoński, Jakubowski, Kozłowski, Mierzyński, Olszański, Pieńczykowski / Pienczykowski, Serafin, Skowroński, Wolecki/Wolęcki, Wierzbicki, Zamieński, Zub/Zuba  (za  M.Piórkiem: Dziankowski/Dziankowic, Jezierski, Jastrzębski, Jędrzejowski, Kośmiderski, Kośmider, Kuśmidrowski, Krasowski, Węgłowski, Wojciechowski) i inni.

W grudniu 2012 r. mijają trzy lata, jak postanowiłem zebrać wszystkie dane o Rodzie Skowrońskich z Kolbuszowej, jako pamiątkę dla moich wnucząt. Oczywiście tematami rodzinnymi zajmuje się od dawna, jakieś 25 lat, zaczynałem od ilustrowania drzew kolbuszowskiej rodziny Winiarskich, pomagając niestrudzonemu Zbigniewowi Winiarskiemu w uporządkowaniu rozległych drzew Rodziny Winiarskich z Kolbuszowej, a historia Kolbuszowej zawsze mnie pasjonowała! Danych o mojej rodzinie po mieczu szukam już około pięciu lat, trzy lata intensywnie, a dwa lata z użyciem Internetu, niesamowite narzędzie! Upewniłem się o słuszności tej decyzji podczas rozmów rodzinnych w czasie IV Zjazdu Rodziny Winiarskich z Kolbuszowej 26-27.06.2010 roku. Przyznam, że w porównaniu z tym, co zrobił Zbyszek, zebrałem niewiele informacji, większość z nich uzyskałem po założeniu w grudniu 2010 roku niniejszych stron w Internecie (mijają 2 lata od ich założenia). Niestety zmieniły się czasy i zamiast lepszego dostępu do takich danych pojawił się o wiele gorszy – zaznaczam nie we wszystkich regionach kraju. W sumie pozyskałem główne dane dzięki Internetowi i kuzynkom oraz kuzynom rodem z Kolbuszowej, mających podobne jak i ja pasje. W tym miejscu godzi się wymienić: Eugenię Persivale i jej koleżankę Dorotę Jaczuk z USA, Patrycję Waniurską, Barbarze Bochniarz, moich kuzynów Winiarskich (zakładka „Rodzina Winiarskich”), Golisów i wielu innych, co do mnie napisali, życząc mi powodzenia i dziękując za inspirację. Wielce pomógł mi też Pan Marian Piórek swymi artykułami o emigrantach Skowrońskich z Kolbuszowej, a kolega z dawnych lat Jan Kardyś piękne drzewo podkładowe podarował i piękną akwarelę mojego domu namalował. Jestem Mu niezmiernie za to wdzięczny, bo domu tego już nie spotkasz w takim stanie, jak ja go pamiętam i na akwareli jest uwieczniony, to co obecnie jest ma inny nie tak atrakcyjny wymiar jak niegdyś...

Spotkałem się też z wielką życzliwością Księdza Proboszcza z Kolbuszowej Górnej (wielkie Bóg Zapłać) i przychylnością Księdza Proboszcza z Kolegiaty Wszystkich Świętych oraz Dyrektora Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kolbuszowej. Muszę też wspomnieć starego kolbuszowskiego proboszcza, z którym rozmawiałem po śmierci mojego brata Zenona, odbierając od niego dokumenty z pogrzebem związane. Z wielkim przejęciem powiedział mi wówczas: „czy wiem, z jakiej rodziny pochodzę?” Słowa, które wówczas powiedział na długo pozostały w mojej pamięci. Nie miałem wówczas jednak zbyt dużo czasu i do dziś tego żałuję, że nie porozmawiałem z nim, co miał jeszcze na myśli, może wiedział coś, o czym ja do dziś nie wiem? Później już go nie spotkałem… Wielce żałuję, bo ludzie tak szybko odchodzą…

Myślę, że jakieś kolejne dane jeszcze kiedyś z Biblioteki lub moich Parafii otrzymam, mam taką przynajmniej nadzieję, bo czas szybko upływa, a chciałbym zdążyć… Niestety, krótko rzecz ujmując, robienie takiego drzewa z dala od Kolbuszowej to katorga, niedawno bardziej skomplikowane drzewo mojej żony zrobiłem w trzy miesiące (wskaźnik 3/36; czyli 1/12), ale na Mazowszu dostęp do ksiąg metrykalnych jest o wiele prostszy i możliwy przez Internet z samodzielnym ich odnalezieniem i zinterpretowaniem. W Kolbuszowej niestety na takie rozwiązania będzie trzeba długo poczekać, wielce żałuję…, ale ad rem, przedstawiam najważniejsze, wizerunki drzew, które posiadam, dziś 29.11.2012 roku.

Pierwszy pomysł, polega na tym, że drzewa można budować korzystając z danych znajdujących się na tablicach cmentarnych. Wirtualny cmentarz w Kolbuszowej, to nowe możliwości i doświadczenie, jakie niedawno sprawdziłem, tu dane stały się lepiej dostępne. Jak to zrobić pokażę na przykładzie rodziny znanego historyka dr Kazimierza Skowrońskiego i jego bratanka, dr Macieja Skowrońskiego:

http://www.kolegiata.kolbuszowa.pl/

http://polski-cmentarz.com/kolbuszowa/grobonet/start.php?id=detale&idg=707&inni=1

http://polski-cmentarz.com/kolbuszowa/grobonet/start.php?id=detale&idg=1238&inni=1

http://polski-cmentarz.com/kolbuszowa/grobonet/start.php?id=detale&idg=5521&inni=1

Nazwisko i imię

Data ur.

Data zg.

Uwagi

Władysław Skowroński

1879

1936

Ojciec Jana i Kazimierza

Maria Skowrońska

1886

1956

Żona Władysława

Jan Skowroński

1904

1974-04-

Syn Władysława

Maciej Skowroński

1930-01-21

2011-03-11

Syn Jana

Kazimierz Skowroński

1907

1974-11-

Syn Władysława

Na grobie już datę pełną wstawiono, Kazimierz Skowroński ur. 1907-06-13, zm. 1974-10-28. Szkoda tylko, że przy tej okazji dat u jego ojca Władysława Skowrońskiego nie uzupełniono, przecież informacje te są dostępne w księgach metrykalnych od zawsze, a obecnie w wersji cyfrowej w bibliotece się one znajdują, w czytelni imienia Kazimierza Skowrońskiego. Takich uogólnionych dat jak w powyższej tabeli na kolbuszowskim cmentarzu jest o wiele więcej, a warto by je uzupełnić.

Czyli listopad, w dacie śmierci Kazimierza Skowrońskiego, który wcześniej podałem, na podstawie kolbuszowskiej prasy, był datą jego pogrzebu.

Ponadto poszukiwani są krewni K.A. Skowrońskiego z Kolbuszowej:

http://www.sejm-wielki.pl/s/i.php?qt=Skowro%F1ski

http://www.wielcy.pl/psb_szukani.php?tom=38

Znanej tam osoby

By znaleźć związek z:

PSB t. 38 s. 323: SKOWROŃSKI Kazimierz Aleksander (1907-1974) nauczyciel, działacz kulturalny, historyk (rodzice: Władysław Skowroński i Maria Dec)

szukamy związków rodzinnych z:

Władysław Skowroński i Maria Dec (ślub ok. 1906)

Dodam z kolbuszowskich publikacji, że dr Kazimierz Skowroński urodził się 13 czerwca 1907 r. jako syn Władysława Skowrońskiego i Marii z Deców, zmarł 28 października 1974 r., bo trochę mnie martwi, że na wirtualnych tablicach informacyjnych niewiele rodzin zadbało o uzupełnienie dat urodzenia i zgonu swych przodków. Na załączonej tabeli, to nie jest jedyny przypadek takich braków, a u Skowrońskich jest ich nawet zbyt wiele. Niekiedy nie oznaczono wcześniej pochowanych w mogiłach przodków, niekiedy nie ma też lat ich urodzenia i śmierci, a na większości dnia i miesiąca związanego z zamieszczonymi latami. System bowiem, był budowany na podstawie tablic informacyjnych umieszczonych na grobach w okresie jego tworzenia. Skoro, trudno było takie dane pobrać w Kancelarii Parafii, to nie dziwi mnie, że tych danych zawsze brakowało i nadal brakuje.

Niestety systemowy przycisk zgłaszania uzupełnień i błędów na wirtualnym cmentarzu nie działa, a możecie mi wierzyć, że użyłem wszelkich sposobów na zgłoszenie braków na grobach, za które czuję się odpowiedzialny. Dopiero interwencja u Księdza Proboszcza z Kolegiaty Wszystkich Świętych w pewnym zakresie pomogła (najpierw na 50%, a po dwóch miesiącach prawie na 100%), ale mimo to ten wirtualny cmentarz to duży postęp, jak się te braki uzupełni. Niewątpliwie coś z tym fantem należałoby zrobić, bo co mają zrobić Ci, co takich spraw nie potrafią załatwić i nawet nie dysponują komputerem? Skąd mają wiedzieć jak to zrobić i komu zgłosić? A tak to się dzieje sposobem systemowym. Naciskamy „klawisz” (kółko z X) o nazwie „”Zgłoś błąd w wyszukiwarce”, otwiera się formularz zgłoszeniowy i wypełniamy poprawki związane z konkretnym grobowcem. Po wypełnieniu pojawia się 2 strona formularza, wypełniamy kto zgłosił, podajemy telefon i adres mailowy, naciskamy „Wyślij”. Pojawia się wówczas komunikat: „Dziękujemy, wypełniony formularz został wysłany do administratora cmentarza, który po weryfikacji zgłoszonych uwag poprawi błąd”. Takich zgłoszeń od 1 listopada 2012 roku do 31 grudnia 2012 roku wprowadziłem całą serię, moich uwag nie tylko nie poprawił zgłoszonych błędów, ale nawet nie raczył w ciągu 2 miesięcy nawiązać ze mną kontaktu! Wiem, że inni też odbili się od podobnej „ściany” i po jakimś czasie to ich zniechęciło do zgłaszania poprawek, a błędów i nie do końca podanych danych tam co nie miara! Powód, dane zbierano z tablic nagrobnych, a jak ktoś wcześniej chciał na grobowcach wprowadzić uzupełnienia, to i tak w kancelarii parafii z trudem takie informacje mógł uzyskać. Informacje o moim pradziadku zbierałem przez dwa lata zanim uzyskałem dokładną datę jego urodzenia i zgonu, a byłem odsyłany od Kościoła do Kościoła, bo księgi metrykalne podzielono na parafie, totalny ping pong.

Ponadto na tym cmentarzy nie można znaleźć wszystkich krewnych, bo pierwszy cmentarz był na górce, tam gdzie teraz stoi Kolegiata Wszystkich Świętych i po nagrobkach tam kiedyś stojących nie pozostało ani śladu. Przyznam, że mam wyrzuty sumienia, że z tej górki za młodu wielokrotnie na sankach i nartach zjeżdżałem, tak jak i inni Kolbuszowianie. Tak samo się tego wstydzę, jak i mojej harcerskiej sprawności „ODWAŻNY” zdobytej w Podstawówce nocą na kirkucie w Kolbuszowej, bo to starsi druhowie, z aprobatą opiekunów ZHP, tak wymyślili…

Ponieważ najstarszych krewnych można znaleźć wyłącznie w księgach metrykalnych porozrzucanych w kilku kościołach, a obecnie i zgromadzonych dodatkowo w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Kolbuszowej, gdzie należy się zwracać z genealogicznymi pytaniami i czekać na odpowiedź, która nie szybko nadejdzie, mam niżej propozycję. Drugi sposób to przyjechać do Biblioteki i osobiście poszukać w księgach, co też nie jest takie łatwe i nie wszyscy to mogą zrobić, wyobraźmy sobie np. wycieczki z USA do Kolegiaty czy Biblioteki w tej sprawie…

PROPOZYCJA: skoro mówicie, że nie ma pieniędzy na umieszczenie zdigitalizowanych już ksiąg w Internecie, a nawet na dostarczanie informacji w tym zakresie, to umieście konto, także z możliwością umieszczania 1% dochodów na ten konkretnie cel. Może najpierw zacznijcie od Ksiąg Zgonów pochowanych onegdaj na miejscu gdzie stoi dziś Kolegiata, bo chyba tak się należy. Oczywiście na Kolegiacie powinna być pamiątkowa tablica, że tu w latach xxx był kiedyś cmentarz i informacje , kto był tu pochowany dostępne są… W sumie to nie wiem, czy mam się martwić, czy cieszyć, że na prochach moich przodków Kolbuszowianie odprawiają codziennie modły, moim zdaniem księża powinni też z reguły wspomnieć i tych tu pochowanych, myślę że Im się to należy…

Drugi sposób działań polega na gromadzeniu informacji zawartych w Internecie. Drzewo, które przedstawiam, dotyczy dwóch znanych postaci: Michała Skowrońskiego z Tarnowa i znanego burmistrza Kolbuszowej z okresu odzyskiwania niepodległości Władysław Skowrońskiego. Dodatkowe dane otrzymałem od Patrycji Waniurskiej (też zasługa Internetu), pochodzącej z tej właśnie gałęzi (dodam, że dysponuje Ona szerzej rozpisanym drzewem rodzinnym, ale nie jestem upoważniony do jego pokazania; to, co przedstawiam dostępne jest wszystkim w Internecie):

http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Skowro%C5%84ski

http://www.it.tarnow.pl/index.php/pol/Atrakcje/TARNOW/Ciekawostki/Burmistrzowie-Tarnowa/Michal-Skowronski

Drzewo Barbary i Patrycji

To drzewo z którego jestem najbardziej dumny, bo to "drzewo burmistrzów" i to nie tylko Kolbuszowej, a także ludzi znanych, nie tylko w Polsce, z tego co udało im się osiągnąć. Cieszy mnie to, że mam z nim podwójne pokrewieństwo i przez Winiarskich i przez Skowrońskich. Na początku linii Winiarskich jest tam i Katarzyna Skowrońska (1692-1715; 3 lutego 1710 r. poślubiła Jana Winiarskiego), niestety nie pozostawiła po sobie potomków, zmarła prawdopodobnie przy porodzie pierwszego dziecka.

Informacje od Patrycji Waniurskiej:

Witam,

moja prababka nazywała się Eleonora Skowrońska, jej ojciec to- Władysław Skowroński (burmistrz Kolbuszowej). Ojcem Władysława był Wojciech syn Tomasza. Zdaje się, że nasze Rody wywodzą się z tego samego pnia. Władysława w czasie I wojny światowej wywieźli Rosjanie do więzienia w Lublinie. Zmarł tam na astmę w 1914 lub 1915 r. Pochowany został na cmentarzu na Starym  Lublinie. Niestety grobu już nie ma.

Patrycja Waniurska

Jeżeli chodzi o stopień mojego pokrewieństwa z Barbarą Bochniarz i Patrycją Wamiurską (drzewa Winiarskich, na stronie Winiarskich, lub niniejszy artykuł, moje drzewo), to naszymi wspólnymi przodkami byli Józef Winiarski i Agnieszka Bernat. W tym 2013 roku szukam takich  punktów węzłowych pokrewieństwa, jak ten u Winiarskich, po stronie Skowrońskich i innych "Pnioków" z Kolbuszowej, a to jedna wielka platanina pokrewieństwa.

Pisząc o możliwościach Internetu, to jestem trochę zdziwiony, że burmistrzowie Kolbuszowej, w tym Władysław Skowroński, nie są nigdzie pokazani, z zaznaczeniem lat, w których sprawowali tę funkcję. Natomiast są w Internecie umieszczeni Właściciele Kolbuszowej, Proboszczowie miejscowych Parafii, Dyrektorzy Szkół i Rabini z Kolbuszowej. Tak prawdę mówiąc trudno wskazać przyczynę takiego niedopatrzenia, warto by takie dane udostępnić, bo są wśród tych „włodarzy” i inni przedstawiciele mojej rodziny po mieczu i po kądzieli…

Można to drzewo nazwać też „drzewem burmistrzów”, jest bowiem na nim Władysław Skowroński, burmistrz Kolbuszowej, który pełnił sprawowaną funkcję do przełomu września i października 1914 roku (wojska rosyjskie okupowały powiat kolbuszowski na przełomie września i października; później od listopada do maja 1915 r. – BIBLIOGRAFIA poz. 2, str. 184). Po raz ostatni Władysław Skowroński przewodniczył posiedzeniu Rady Miejskiej 7 września 1914 roku. Po opanowaniu przez Rosjan Galicji został zesłany do więzienia w Lublinie (a nie do Rosji), gdzie w 1915 roku zmarł na astmę, śladu po jego grobie w Lublinie już nie ma (datę śmierci i miejsce pochówku już ustaliliśmy, zmarł 24.10.1914 w Lublinie, jako powód śmierci podano astmę, patrz artykuł "Burmistrz Władysław Skowroński).

Na niniejszym drzewie jest też Michał Skowroński znamienity burmistrz Tarnowa, o nim możecie poczytać w Internecie. Niestety obydwaj nie mieli szczęścia, Władysława w 1915 roku zabili Rosjanie; syn Michała Roman (jak i On adwokat) został zamordowany 2 marca 1941 roku przez Niemców i w ten sposób linia Skowrońskich z Kolbuszowej w Tarnowie tam się zakończyła.

Dla dopełnienia informacji o moich krewnych mających swe udziały w kolbuszowskich władzach dodam, że na tym drzewie jest też Barbara Bochniarz, która jest wieloletnim sekretarzem w Kolbuszowej, bo od 1990 roku, o której wszyscy dobrze się wypowiadają. Dla porządku wspomnę też, że moi krewni po kądzieli, czyli Winiarscy, też należeli do różnych władz Kolbuszowej. Chyba dlatego żałuję, że nigdzie nie mogłem w Internecie, ani w publikacjach, znaleźć listy burmistrzów Kolbuszowej!

Trzeci ze sposobów, to wykorzystanie dokumentów zgromadzonych przez członków rodziny, zrobiła tak Eugenia Persivale. Niestety, takich rodzinnych dokumentów jest w Polsce niewiele, bo były tu wojny, pożary i po wojnie takimi danymi też nikt się nie chwalił. Nieco więcej takich dokumentów można znaleźć wśród Polaków przebywających za granicą, jeżeli chcieli podtrzymać Oni więzi ze swoimi bliskimi w Polsce i traktowali te dokumenty jak „relikwie polskości”.

Data urodzenia

Strona

Numer domu

Imię

Ojciec

Matka

22.11.1823

s. 13

177

Victoria

Laurentius Skowroński

Sophia filia Bartholomeo Kulczycki

02.02.1824

s. 14

175

Josephus

Thomas Skowroński

Thecla  Michalis Łosiński

03.06.1825

s. 21

177

Antonius

Laurentius Skowroński

Sophia filia Bartholomeo Kulczycki

22.02.1827

s. 32

179

Casimirus

Thomas Skowroński

Thecla  Michalis Łosiński

16.04.1829

s. 47

179

Adalbertus

Thomas Skowroński

Thecla  Michalis Łosiński

13.07.1831

s. 57

179

Ignatius

Thomas Skowroński

Thecla  Michalis Łosiński

24.03.1834

s. 5

 

Marianna

Thomas de Sebastiani Skowroński

Thecla de Michaeli Skowroński

2. Drzewo Eugenii Persivale

Więzi Winiarskich ze Skowrońskimi są na tym drzewie przez Mariannę (Marię) Skowrońską (24.03.1834-19.10.1990 r. c. Tekli Łosińskiej i Tomasza Skowrońskiego). Wstawiłem dwa różne imiona bo w dokumentach jakie posiadam i jedno i drugie jest stosowane, to drugi wypadek takich zapisów na jaki napotkałem. Na cmentarzu w Kolbuszowej jest pochowana jako Maria, a w dokumentach widnieje Marianna. Muszę przyznać, że to drzewo staje się coraz bardziej interesujące, nie tylko przez zagraniczne koligacje, ale i powiązania z Rodem Winiarskich z Kolbuszowej i znanymi w Kolbuszowej ludźmi. Postaram się te więzi w najbliższym czasie pokazać, bo dużo osób zna rodzinę Burkiewiczów i Żeglinów, nauczycieli LO z Kolbuszowej. Zapewne córka Heleny Burkiewicz się ucieszy, że skoligacona jest ze znanym na świecie matematykiem Janisławem Marią Skowrońskim (pierwsze drzewo wyżej) i to związanym z Krakowem, gdzie obecnie jest pracownikiem naukowym w tej dziedzinie, oczywiście jak dotrze do tych moich stron w Internecie! Moi starsi koledzy z boiska siatkówki przy straży, Antoni i Leszek Żeglinowie (świetnie ścinali), też mogą być tym tematem zainteresowani, chyba również nie wiedzieli, że jesteśmy podwójnie spokrewnieni.

Drzewo Burkiewiczów i Żeglinów

Nie da się ukryć, większość pedagogów z Kolbuszowej, za moich czasów, to była moja rodzina (po mieczu lub po kądzieli), ale chyba o tym nie wiedzieli, lub nie przywiązywali do tego wagi. Może tylko jedna osoba Halina Dudzińska coś o tym wspominała, a Ona o rodach kiedyś tworzących historię Kolbuszowej wiele wiedziała, była chyba jedynym wyjątkiem. Na przykład kilkanaście lat temu dowiedziałem się, że jestem spokrewniona także z Janczykami, a Ela Janczyk była moją koleżanką i mieszkała na Nowym Mieście, czyli w dzielnicy Winiarskich, przecież mogłem się tego domyślać, tam mieszkali też Siekierscy i inni z Winiarskimi związani, na przykład Golisowie, Mazurkiewiczowie, Saramowie, Wierzbiccy i wielu innych.

Polecam, jest tu o Władysławie Burkiewiczu i paru Skowrońskich (dla przypomnienia, to "stryjcy herbowi" - "Jastrzębce"):

O zgrozo, także Władysław Burkiewicz (podpora Kościoła) jak i Żeglinowie na wirtualnym cmentarzu mają niepełne daty śmierci i urodzenia, niesty jak i wielu innych. W tym dziele niżej jest przynajmniej pełna data urodzenia nie tylko Władysława Burkiewicza ale i Skowrońskich, którym też takich dat brakuje, można sięgnąć i zaczermnąć Administratorze wirtualnego cmentarza! Można też sięgnąć do nekrologów w kolbuszowskiej prasie, na pewno w danym czasie były!

http://www.gci.kolbuszowa.pl/kbi/albums/userpics/10001/20-lecie_dzialalnosci_rtk.pdf

http://biblioteka.kolbuszowa.pl/Content/143/biuletyn_Nr_8_%281966%29.pdf

http://www.stolatlo.ekolbuszowa.pl/userfiles/file/przem%C3%B3wienie_jan%20draus%20.pdf

Czwarty sposób to wykorzystanie wcześniej opisanych metod z dodaniem źródeł historycznych. Tę metodę uznałem za najwłaściwszą i z niej korzystałem i korzystam, to widać. Ponadto interesuje mnie, w jakim miejscu natrafimy na jednorodny przebieg historii naszych rodzin, przynajmniej tych gałęzi, których drzewa widzicie. Jestem pełen podziwu dla zbioru danych przechowywanych przez Eugenię w dalekiej Ameryce i jej wiedzy w tym temacie. Ucieszyły mnie informacje otrzymane od Patrycji Waniurskiej i każdy dokument, który wpadł w moje ręce. Jestem przekonany o tym, że połączenie naszych drzew nastąpi wkrótce, przybliżony okres 1700-1800. To twierdząc bazuję na moim wcześniejszym doświadczeniach z całą siecią drzew Winiarskich z Kolbuszowej. Dokładnie je opisał Zbigniew Winiarski (w czym uczestniczyłem), jeszcze w czasach jak był łatwiejszy dostęp do ksiąg metrykalnych, a ludzie byli mniej podejrzliwi, niż dzisiaj, z czym też się niestety obecnie spotykam.

Te dwa kolejne drzewa, to potwierdzenie mojego dubeltowego kolbuszowskiego "Pniokowstwa"!

Ród Skowrońskich

Skowrońscy_Winiarscy

Na stronie Rodzina Winiarskich/Drzewa/Drzewo Skowrońskich też dodałem te drzewa. Niżej drzewo dotyczące drugiego odgałęzienia związanego ze Skowrońskimi i Winiarskimi. Syn mojej siostry cioteczanej Wilhelminy Saramy (Stanisław) ożenił się z Stanisławą Skowrońską z Kolbyszowej Dolnej. To nie tylko moja bardzo bliska rodzina od strony Winiarskich, ale i możliwe, że i od Skowrońskich, za czym bardzo wiele przemawia! Nie wpisuję tego drzewa w tym miejscu, aby zbytnio nie rozbudowywać tego artykułu, bo linia rdzenna drzewa ta sama.

Piąty sposób, to wykorzystanie informacji z artykułów o tematyce rodzinnej. Mogę to zademonstrować na podstawie artykułu Mariana Piórka, KORSO, 16.04.2009:

4. Skowrońskich_Drausów

Z tym drzewem są związani:

Ewa Draus - KUL Lublin, Wydział Nauk Społecznych- Socjologia, dyplomy francuskie Alliance Francaise w Paryżu, Ecole de Hautes Etudes Commercial du Nord (Wyższa szkoła Handlowa Regionu Północy), Institut d’Etudes Sociales et Economiques (Instytut Studiów Społecznych i Ekonomicznych) , pełniła funkcję Wojewody Podkarpackiego, Radna Sejmiku Województwa Podkarpackiego, wykłada w Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu.

Franciszek Draus - UJ Kraków, prawo, doktorat na Sorbonie u prof. Raimond Aron (uczniem Aron’a był m.in. Henry Kissinger),profesor na uniwersytetach w Niemczech i we Francji. Autor licznych publikacji dotyczących filozofii polityki społecznej i integracji europejskiej, ponad 10 książek oraz miesięczników naukowych.

Jan Draus (ur.25.03.1952) - historyk, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, senator II kadencji.

W 1976 roku ukończył studia historycne na Uniwersytecie Jagielońskim, od 1981 r. posiada stopień doktora, od 1994 r. doktora habilitowanego, od 2000 r. profesora nauk humanistycznych… (patrz linki)

Ewa Draus wojewodzina podkarpacka

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ewa_Draus

Franciszek Draus

http://www.goodreads.com/author/show/5634059.Franciszek_Draus

http://www.biblioteka.kolbuszowa.pl/kbi/albums/przeglad/rocznik92/pk8-1992.pdf

Profesor Jan Draus

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Draus

http://www.przemysl.pl/nasze_miasto/honorowi_obywatele_przemysla/20649.html

http://www.rektorzy.pl/serwis.php?s=2251&pok=54869&id=314741

Szósty sposób dostępny w Kolbuszowej. Ponad 20 lat temu Zbigniew Winiarski zebrał wszelkie informacje o Rodzie Winiarskich z Kolbuszowej, a przy tej okazji i o innych rodzinach z tym rodem związanych. Mrówcza praca, bo wówczas jeszcze informatyka była w powijakach i żadnych dostępnych baz danych nie było, jedynie księgi metrykalne w kościele, a jemu się udało! Teraz wystarczy zaczerpnąć z jego zasobów wiedzy zgromadzonej na ponad 20 drzewach rodzinnych, a tam każda stara kolbuszowska rodzina znajdzie jakieś odgałęzienie. Sprawa tym bardziej godna uwagi, że mu się tę wiedzę udało zgromadzić wówczas kiedy jeszcze nie było zdigitalizowanych ksiąg metrykalnych w Bibliotece, a teraz są i z dostępem do nich  oraz do danych tej bazy są same trudności. Przychodzi mi na myśl tylko jedno, albo ten nowy instrument niestrojny, albo muzyków go obsługujących powinien przeszkolić Zbigniew Winiarski, warto zapytać, może się zgodzi! Skoro udało mu się do takiego wyniku jaki osiągnął dojść 20 parę lat temu, to teraz dla niego byłoby to fraszką, a przy okazji i instrument tak dostroi, aby stał się przydatny genealogicznym szperaczom nie tylko z Kolbuszowej, ale i poza jej granicami, chyba warto.

http://www.winiarscy.republika.pl/rod.htm

Siódmy to niespodziewane odkrycia.
Czasem na interesujące informacje trafiam niespodzianie, tak jak na tę piękną opowieść o księdzu Stefanie Biesiadeckim, synu Jana Biesiadeckiego i Marii Skowrońskiej z Kolbuszowej Dolnej, urodzonym 3 października 1924 roku w Kolbuszowej Dolnej, przeczytajcie:
http://www.tuchow.pl/files/TW-2008-107.pdf

„Tychowskie Wieści” 4 (107)/2008, „Nasz anioł struż w jasnym płaszczu”. Oczywiście wszystkie takie opowieści trafiają do mojego bogatego archiwum i zapewne je wykorzystam kompletując drzewo mojej rodziny.

„O kolbuszowskim nazwisku i rodzie Skowrońskich”

Nazwisko „Skowroński” w Kolbuszowej i okolicy jest bardzo popularne i mocno „zakorzenione”... Miano to pierwszy raz zostało zapisane w kolbuszowskich księgach parafialnych w końcu XVII wieku; Wojciech Skowroński (1788 r.) Albert Skowroński (1688 r.), Wawrzyniec Skowroński (1700 r.). W 1791 r. osoba o tym mianie została nobilitowana i nadano jej herb „Jastrzębiec” albo „Prus”. Znacznie wcześniej, bo w 1643 r., we wsi Kolbuszowa zanotowano także nazwisko Skowronek. W jednym z moich wcześniejszych artykułów na łamach „Korso” pisałem o słynnej Marcie Skowrońskiej (Skowrońskiej) – carowej Rosji, córce Samuela Skowrońskiego, który wg. K. Skowrońskiego był szlachcicem spod Kolbuszowej. W 1870 r. rodzin Skowrońskich we wsi Kolbuszowa Dolna i mieście Kolbuszowej było już 14 (w Kupnie mieszkał nobilitowany Stanisław Skowroński, pierwszy zapis nazwiska 1699, bibliografia poz.4, str. 14).

Pozostałą część artykułu przedstawiam w postaci załączonego drzewa, ale przeczytanie całego artykułu w oryginale też polecam: Historyk-regionalista Marian Piórek, kontynuował badania tematu, Skowrońscy z Kolbuszowej, także w pobliskich parafiach. Na przykład w parafii Trzęsówka chciał sprawdzić rod Drausów ze Skowrońskimi związany. Nie udało się, nikogo nie przekonały nawet informacje, że: Drausowie, którzy mieszkali w przysiółku "Groble" – Siedlanka, to znamienity ród.
Z tej rodziny wywodzi się np. prof. dr hab. Jan Draus i jego siostra - wojewodzina podkarpacka. Nikogo ta sprawa nie interesuje!

USA Nancy mąż Robert Rassmusen (Duńczyk). Do USA na początku XX wieku wyjechali też 1903 – Marcin Skowroński, lat 50; 1907 – Markun Skowroński, lat 55; 1909 – Jan Skowroński, lat 33; Piotr Skowroński, lat 15; Władysław Skowroński, lat 41; 1910 – Ignacy Skowroński, lat 33; 1923- Ignacy Skowroński, lat 43 (to chyba ten sam, podwójny wyjazd). Nowe dane: Józef Skowroński 1884/1885 r.

Informacje o szlacheckim pochodzeniu rodu Skowrońskich z Kolbuszowej zaczerpnąłem m.in. z opowieści mojego Ojca i z publikacji kolbuszowskich historyków (bibliografia niżej) w tym Mariana Piórka. Na przykład informacja o nobilitowanym Stanisławie Skowrońskim, „Jastrzębcu” z Kupna znajdują się w książce Mariana Piórka „Przezwiska i nazwiska mieszkańców Kolbuszowej w latach 1640-1700”, Kolbuszowa 2006 r. Inne dane także w publikacji, KORSO, „O kolbuszowskim nazwisku i rodzinie Skowrońskich”, 16.04.2009 r. KORSO, ”Wybitne postacie z dziejów Kolbuszowej”, cz. 1, 18.03. 2009 r. Tam też znajdują się informacje o tym, że Samuel Skowroński, ojciec Katarzyny I, pierwszej koronowanej carycy Rosji, pochodził z Kolbuszowej. Szerzej to opisałem w artykule "Caryca Katarzyna I", znajdującym się w tej samej górnej zakładce "MOJE KORZENIE" - koniecznie przeczytajcie.

Niestety Marian Piórek został zniechęcony do dalszych badań w tym kierunku, czego bardzo żałuję, bo może i mnie to czeka. Zaznaczam, że nie chodzi mi o dowodzenia szlacheckiego pochodzenia rodziny, bo na ten temat wiem wystarczająco dużo, chodzi mi o sporządzenie drzewa antenatów w przedziale 1640 -1800, zgodnie z księgami znajdującymi się w kolbuszowskiej bibliotece, chodzi mi o wskazanie rodzinnych powiązań pięciu drzew wyżej pokazanych, które dopiero w tym okresie się ukażą. Takie wnioski wyciągam z wcześniej przeprowadzonych badań Zbigniewa Winiarskiego nad rodem Winiarskich z Kolbuszowej, do których mam dostęp, bo w badaniach tych uczestniczyłem w czasach kiedy do takich informacji był trudny, ale o wiele lepszy niż dziś dostęp! Nie wiem komu to dziś przeszkadza? Do tego w dobie digitalizacji ksiąg metrykalnych i skomputeryzowanych baz danych. Cały czas mam nadzieję, że jakoś ominę rzucane kłody i opłynę rafy i jakoś do tych informacji uda mi się dotrzeć! Całe szczęście, że wpiera mnie znaczna grupa kuzynów, co potwierdza mnie w słuszności podejmowanych działań, aby moc do poszukiwanych danych dotrzeć! Trudność głównie w tym, że nie mieszkam w Kolbuszowej i bywam tam zbyt krótko, aby móc skuteczniej dochodzić do danych, które potrzebuję! Uważam jednak, że dzięki Internetowi i osób z którymi nawiązałem kontakt i tak to co w niniejszym artykule przedstawiam to o wiele więcej niż to co komukolwiek udało się zgromadzić, to skumulowana wiedza wielu osób: Eugenii Persivale, Patrycji Waniurskiej, Barbary Bochniarz, Mariana Piórka i wielu innych przyjaznych mi ludzi oraz ponad pięć lat mojej pracy, której na ten cel nie żałuję! Ponawiam tę informację, bo tym osobom jestem niezwykle wdzięczny, to ich wieloletni wysiłek, którym się ze mną podzielili!

Czy są w 2013 roku jakieś szanse na dotarcie do informacji o Skowrońskich, w okresie 1640-1800, tak są, wszystko zależy od przychylności Dyrektora Biblioteki Miejskiej i Publicznej w Kolbuszowej. To przynajmniej jeden punkt, gdzie takie informacje są zgromadzone i nie musze się już czuć jak piłeczka pingpongowa odsyłana z miejsca do miejsca, to duży już postęp, jeszcze należałoby poczekać na automatyczny dostęp przez Internet do tak starych danych, ale nie wiem czy takiej chwili kiedykolwiek doczekam – na Mazowszu już to zrobiono, na przykład w Pułtusku! Tam takie informacje zebrałem o rodzinie mojej żony w ciągu trzech miesięcy, również napotykając przychylność naszych krewnych.


KOLEJNE INFORMACJE DLA ZAINTERESOWANYCH NINIEJSZYM TEMATEM:

Niżej podaję wyciąg z wykazu sporządzonego na podstawie operatorów uwłaszczeniowych, patrz: KZCG, sygn. 1648-1652, 1672, 1677. Powierzchnię posiadanego gruntu podano jedynie w przypadku mieszczan. Pełnorolni mieli od 21-25 mórg. Operatory uwłaszczeniowe sporządzono między listopadem 1851, a majem-czerwcem 1852 r. To ważne informacje, na ich podstawie stwierdziłem, że pięć przedstawionych wyżej drzew nie ma powiązań do 1800 roku!

Z analizy spisów wynika, że w okresie ich wykonania było, co najmniej 4 Józefów i 3 Tomaszów Skowrońskich. Mogło być ich jeszcze więcej, bo nie wszystko w spisach było ujęte. Konkretnym wyznacznikiem bliskiego pokrewieństwa są, zatem numery domów (działek) i „dzielnice”, w jakich się mieściły. Dopiero wówczas imiona i nazwiska, jakich poszukujemy mają jakieś znaczenie, szczególnie, kiedy znamy np. datę urodzenia lub zgonu analizowanych osób. Przedstawia to niżej umieszczona tabela:

Nazwisko i imię

Nr domu

Kategoria

Uwagi

Kolbuszowa Miasto, część Konstantego Ruckiego; przodkowie Eugenii Persivale

Skowroński Józef

90

Mieszczanin

Posiadał grunt 1 m. 1558 s.

Skowroński Józef

179 (175?)

Mieszczanin

Posiadał grunt 1 m. 1558 s.

Skowroński Tomasz

68

Mieszczanin

Posiadał grunt 2 m. 252 s.

Winiarski Józef

167

Mieszczanin

Posiadał grunt 3 m. 1486 s.

Winiarski Wawrzyniec

142

Mieszczanin

Posiadał grunt  332 s.

Kolbuszowa miasto, część plebańska; przodkowie Patrycji Waniurskiej

Skowroński Józef

152

Pełnorolny

 

Skowroński Tomasz

152

Pełnorolny

 

Winiarski Jan

143

Pełnorolny

 

Kolbuszowa Dolna, część Konstantego Ruckiego; przodkowie Adama Jana Skowrońskiego

Skowroński Tomasz
Józef Skowroński

27
28

Pełnorolny

 

Kolbuszowa Dolna, część Tekli Strzeleckiej

Skowroński Józef

17

Pełnorolny

 

Ilu faktycznie Józefów i Tomaszów było nie wiem, na pewno więcej niż ten spis podaje, bo mój pradziadek Józef Skowroński zamieszkały w Kolbuszowej Dolnej nr 28 nie jest umieszczony w tym spisie.

Przodkowie Patrycji Waniurskiej mieszkali w części plebańskiej miasta nr domu 152. Czy jesteśmy blisko spokrewnieni? Tego jeszcze nie wiem, należałoby sprawdzić powiązania rodzinne z lat 1700-1800, jest to możliwe, że Jej dalsi przeszli z Kolbuszowej Dolnej do części miejskiej plebańskiej. Mogło tak być, bo wówczas w Kolbuszowej Górnej Skowrońscy nie występowali. Jednak mam kolejną informację od Patrycji, tak mi napisała:

Pierwsza informacja: Moi przodkowie mieszkali w domu nr 232, a Władysław już w domu 180 (załączam kopie z ksiąg parafialnych).

Śp. Stanisława Brożyna (zmarła w 2010 r., jej matka z domu była Skowrońska i była siostrą Michała, tak więc Stanisława była jego siostrzenicą. W ostatniej rozmowie mówiła mi, że moi przodkowie pochodzą z Kolbuszowej Dolnej, a część z nich (moja gałąź), przeniosła się do Kolbuszowej.

Druga informacja: Witaj, też kiedyś próbowałam znaleźć powiązania z dr Kazimierzem, ale nic nie znalazłam. Niestety nie żyje już Halina Dudzińska, ona znała wszystkie koligacje rodzinne. Chciałabym dodać informacje, że bratem mojej prababci Eleonory zd. Skowrońskiej był Karol Skowroński, który był zawodowym wojskowym (walczył w I W.Ś, i brał udział w walkach 1920 r.), ożeniony był z Salomeą zd. Czuchajowską (siostra prezydenta Krakowa Bolesława Czuchajowskiego), ich synem był Janisław Maria Skowroński, znany matematyk i fizyk. W latach 60 wyjechał do Francji, a potem do Australii, gdzie był wykładowcą na uniwersytecie w Brisbane i Stanford w USA. Jest on jednym z współtwórców wzoru na ISO. Pozdrawiam Patrycja (30.11.2012, prawdopodobnie chodzi o wzór na czułość materiałów fotograficznych AJS).

Dodam do tej opowieści, że Patrycja jest: prapraprapra…wnuczką znanego kartografa Tomasza Makowskiego. Tomasz Makowski (ur. ok. 1575, zm. ok. 1630 AJS) skartował w XVII w. pierwszą mapę Litwy, zwaną "Duża Mapa Tomasza Makowskiego". Mapa ta stała się jednym z pomników ówczesnej kartografii tej części Europy. Ponad 150 lat stanowiła jedyny materiał informacyjny dotyczący ziem na niej przedstawionych. Szkoda, że o kartografie Tomaszu Makowieckim tak mało informacji w Internecie, a na więcej zasługuje i rodzinę pozostawił liczną, która potrafiłaby napisać jakby zechciała…

Data urodzenia

Strona

Numer domu

Imię

Ojciec

Matka

15.04.1836

s. 14

152

Adalbertus

Thomas Skowroński Josephi et Marianna filius

Hedwigis Martini Noraski et Marianna filia

06.04.1839

s. 33

152

Maria

Thomas Skowroński Josephi et Maria filius

Hedvigis Martini Narosz et agnetis filia

23.04.1843

s. 57

152

Josepha

Thomas Skowroński opifex Josephi et Maria filius

Hedvigis Martini Narowski et Regina filia

Patrycjo, w tym co napisałaś jest potwierdzenie, że jesteśmy dość bliską rodziną i to nie tylko z nazwiska, ale i odgałęzienia (linii) Skowrońskich związanych z Kolbuszową Dolną – bardzo mi miło z tego powodu. Czyli mam już potwierdzenie pierwszego bliskiego pokrewieństwa w Rodzie i to pozyskanego z użyciem Internetu. Patrycjo Twoja gałąź jest znamienita i każdy by chciał z nią znaleźć swoje pokrewieństwo, bardzo się cieszę z tego powodu! Nasi krewni z Kolbuszowej Dolnej nadal sobie tam świetnie radzą, pozdrawiam Ich wszystkich! Pozostałym też nic nie brakuje…

Z drzewa Eugenii Persivale czytam numery domów 175,177 i 179. To numery domów Kolbuszowa miasto, część Konstantego Ruckiego. Możliwe, że w jej wypadku jest też tak jak z Patrycją Waniurską się stało, też bym chciał aby tak było – byłyby to potrójne potwierdzenie pokrewieństwa uzyskane przez Internet. Jaki Ród teraz Eugenia reprezentuje, to chyba nie muszę nikogo uświadamiać? W Kolbuszowej jej rodzina mieszkała w 1850 roku pod numerami 175; 177;179 (podczas spisu mieszkał pod nr 155 już Walenty Koczoń, mieszczanin, posiadał grunt 3 m. 156 s.; pod numerem 177 mieszkał Franciszek Olszański, mieszczanin, posiadał grunt 2 m. 1351 s. Zapewne zakupili oni swe grunty i domy od wyjeżdżających do USA Skowrońskich, możliwe że też należeli do naszej rodziny. Kolejne potwierdzenie, że możemy być spokrewnieni, to nasi pradziadowie i prapradziadowie mieszkali w majątkach Konstantego Ruckiego. Eugenii w ich części miejskiej, moi i Patrycji w Kolbuszowej Dolnej, ale to jeszcze muszę sprawdzić w okresie 1700-1800, ale warto dalej szukać…

Mój dziadek Michał Skowroński i pradziadek Józef Skowroński mieszkali w domu 28 „dzielnica” Kolbuszowa Dolna, a takiego numeru domu spis ten nie podaje. Moją najbliższą rodzinę muszę, więc wiązać z tymi dwoma wyznacznikami: Kolbuszowa Dolna i nr domu 28. To by się zgadzało, bo obok w domu 27 mieszkał Tomasz Skowroński, a w domu 26 Rybak Michał. Kiedyś jak byłem w szpitalu u Ojca, dwa lata przed jego śmiercią, czyli latem 1995 roku, to podszedł do mnie nieznany mi Pan Rybak (chyba Paweł, działacz sportowy) i powiedział, że jesteśmy spokrewnieni z sobą, a Ojciec to potwierdził. Czyli doszedłem już do informacji gdzie mam skoncentrować moje dalsze rodzinne poszukiwania, na Skowrońskich i Rybakach wywodzących się z Kolbuszowej Dolnej. Nie znaczy to, że z pozostałymi Skowrońskimi nie mam więzi rodzinnych, zapewne są, bliższe lub dalsze (lata 1700-1800) i działania w tym kierunku też podtrzymuję.

Wirtualny cmentarz w Kolbuszowej: A1;3;57

Nazwisko i imię

Data ur.

Data zg.

Uwagi

Ludwika Rybak

1899-10-12

1981-12-19

Czy z Kolbuszowej Dolnej?

Stanisław Rybak

1899-01-13

1982-12-23

Czy z Kolbuszowej Dolnej?

Franciszek Rybak

1930-01-30

1990-05-01

Czy z Kolbuszowej Dolnej?

Małgorzata Rybak

1963-09-07

2007-08-03

Czy z Kolbuszowej Dolnej?

W moich danych, na poziomie prababcia pojawia się nazwisko Rybak i Golis? Znalazłem już takie drzewo w zbiorach Zbigniewa Winiarskiego opisujące odgałęzienie ze Skowrońskimi z Rybakami i Frycami związane. Wkrótce je w tym miejscu pokażę. Mój  pradziadek: Josephus Skowroński (filius Sebastiani et Magdalena Partyka). Moja Prababcia: Maria (filia Valentini Golis et Magdalena Daleta/Golis/Rybak?). Prapradziadkowie to : Sebastian Skowroński i Magdalena Partyka, przypuszczam, że także mieszkali w Kolbuszowej Dolnej nr 28. Duże prawdopodobieństwo, że to drzewo niżej, to moja bliska rodzina, mogę mieć z nimi powiązania przez Skowrońskich, Rybaków i Fryców.

Maria_Rybak_Fryc

Jeszcze muszę wszystkie wyżej przedstawione dane z sobą powiązać i uzupełnić, aby stanowiły całość Rodu Skowrońskich z Kolbuszowej i w dalszych latach, tak jak sięgają księgi metrykalne zgromadzone w Kolbuszowej. Zamierzam jeszcze odszukać dane rodziny mojej babci Julii Marcinkowskiej z Poznania i drugiej babci Anny von Russ. Chciałbym się dowiedzieć, z jakich powodów Anna von Russ zrezygnowała z dostatku, jakiego doznawała, gdzieś na Śląsku, na rzecz skromnego życia w Kolbuszowej. To może być romantyczny wątek tej opowieści…, jak biedny furtian od Sióstr Wizytek z Krakowa uprowadził z nowicjatu „księżniczkę” i przywiózł ją do Kolbuszowej. Później żyli długo i szczęśliwie z pięciorgiem dzieci… Dlatego się spieszę, bo to nie jest łatwe zadanie…

http://www.wizytki.pl/informacje/nasz_kosciol/galeria_zdjec/kosciol_i_klasztor_siostr_wizytek

http://www.glogow.pl/okolice/podstrony/polkowicki/guzice.htm

Informacje ogólne, tworzenie takich drzew wymaga pracy zespołowej, a w tym:

- chęci i odczucia takiej potrzeby działań rodzinnych w tym kierunku… mamy…

- ośrodka, który brakujące dane może dostarczyć, jest nim obecnie Biblioteka w Kolbuszowej…

- genealogów z wiedzą historyczną, którzy z tym wszystkim się połapią i ułożą zebrane dane… są…

- rysownika, który takie drzewo zdoła narysować… jest…

- grafika, który narysuje drzewo podkładowe… udostępnił bardzo dobrej, jakości drzewo Jan Kardyś.

W tym artykule i na tych stronach, zawarte są trzy lata mojej pracy na niniejszy temat. Jeżeli chcecie czytać dalej, to sięgajcie do różnych zakładek na stronach „NASZE PASJE” i „RODZINA WINIARSKICH, a najpierw przeczytajcie to co niżej napisałem. Ostrzegam, dobieranie sobie na podstawie imion pokrewieństwa nic nie daje; ponieważ w danych okresach imiona były modne i wielokrotnie się powtarzały w wielu liniach Skowrońskich, potrzeba wiedzieć coś więcej na ten temat, najlepiej sięgnąć do zbiorów Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kolbuszowej, a także do informacji, które udostępniam (w tym bibliografii).

Tę rozszerzoną i sprawdzoną wersję danych zamieszczam dziś 6.12.2012 na MIKOŁAJKI dla wszystkich Skowrońskich z Kolbuszowej rozsypanych po całym świecie. Jak Macie chęć, to niżej jest trochę i innych informacji, które mogą Was też zainteresować. Zaręczam, że tylko tu tak wiele informacji zaczerpniecie o Rodzie Skowrońskich z Kolbuszowej!

Opowiadał Adam Jan Skowroński

CZYTAJCIE WIĘCEJ

Drzewo stanowi oznakę władzy duchowej, a drzewo genealogiczne wskazuje na odwieczną łączność człowieka z lasem, czyli innymi drzewami, a w dziejach narodu należy dostrzec konary, pień i korzenie drzewa sięgających do gleby, czyli prapoczątku. Żywot drzewa jest dłuższy niż człowieka, stąd dostrzec w nim należy nie tylko swój los, ale i przodków, wraz z miejscem dla potomków. Im potężniejsze drzewo i więcej ma słojów tudzież koronę rozrosłą, tym większa i znaczniejsza rodzina, bo dąb siłę oznacza i jest jej symbolem.

W Polsce herb, także ten umieszczony na tym drzewie, stanowił własność nie poszczególnych rodzin, ale rodowych wspólnot, stąd fakt, że liczne rodziny używają tego samego herbu. Wywodzą się one zazwyczaj z tego samego pnia – rodu. Ród stanowi swoisty odrębny organizm, którego członkowie w bitwach pod wspólna chorągwią stawali. Można przypuszczać, że rody te tworzą pozostałość po dawnych wspólnotach plemiennych, żyjących na określonym obszarze. W czasach Rzeczpospolitej, tak zwani Stryjcy herbowi (przypomnijcie sobie w tym miejscu słowa Zagłoby, a jego herb też od Jastrzębców się wywodził), uważali siebie za rodzinę - Stryjców. Stąd moje przypuszczenie, że kolbuszowskie Jastrzębce jak i inne szlacheckie rodziny tam mieszkające wywodzą się z okolic Janowa-Skowronowa-Częstochowy, bo takie jak kolbuszowskie nazwiska miejscowości tam występują. Oczywiście z czasem rody te przenosiły się i w inne regiony oraz okolice. Pamiętajmy też o tym, że wędrowali ci, dla których zabrakło gdzieś ziemi, a w Kolbuszowej, gdzieś na skraju królewskiej puszczy rodziło się nowe życie i była nadawana ziemia za wojenne czyny i inne zasługi.

Szlachta – w większości wypadków wywodziła się ze starszyzny plemiennej i wojowników społeczeństw plemiennych. Była to wyższa warstwa społeczna, która od dawien dawna wyróżniała się posiadaniem pięknych nazwisk. Był to jeden z zespołu przywilejów społecznych, drugim był przywilej posiadania ziemi i własnego herbu. Przynależność do szlachty jednak łączyła się z obowiązkiem służby wojskowej, tym większym im więcej ziemi szlachcic posiadał.

W Polsce bowiem szlachectwo wiązało się z pospolitym ruszeniem, czyli służbą wojskową. Było ono związane z prawem feudalnym zobowiązującym szlachtę do służby rycerskiej w zamian za otrzymaną od Króla ziemię. Wielkość posiadanego majątku ziemskiego była jednak bardzo zróżnicowana, bo dzielenie ziemi między spadkobierców prowadziło do przekształcania uboższej szlachty w zagrodową. Poświęcali się oni często wówczas służbie wojskowej lub duchownej, a często też szlachectwo swe tracili.

W Małopolsce najwcześniejszy zapis o nadaniu szlachectwa Skowrońskim znalazłem w "Polskiej Encyklopedii Szlacheckiej". Był tam Skowroński h. Tępa Podkowa, który to herb z Jastrzębców się wywodzi - 1650;1809, pw. wołyńskie, brodnicki, nibarski, Małopolska. Poczet szlachty galicyjskiej i bukowieńskiej to potwierdza i głosi, że byli to Skowrońscy o imionach Jan, Szczepan, Stanisław i Michał. Tępa Podkowa, to pierwowzór Jastrzębców (Wydział Stanów 1809). Te imiona tu zapisane, jakoś z kolbuszowskimi Skowrońskimi są zbieżne, przypadek, czy zasada?

Sługą Michała Aleksandra Sołtyka (zm. 1766) kasztelana sandomierskiego i na Wiśliczu był szlachcic Jan Skowroński h. Lew Ukoronowany, z roku 1755 (patrz dokumenty, Wiktor Wittyg, "Nieznana szlachta polska i jej herby"). Jak wiemy zamek ten i z Kolbuszową miał powiązania, a szlachcic ten zapewne samotnie nie zmarł. W tym miejscu parę porad genealogicznych podam w sprawie, jak dochodzić swojego pochodzenia, jeżeli dla kogoś jest to istotne i ważne.

W książce Mariana Piórka, też są interesujące zapisy dotyczące lat 1688, 1700, 1791 i imiona pojawiające się często w rodzie Skowrońskich: Wojciech, Albert i Wawrzyniec. Z doświadczeń związanych z badaniami rodziny Winiarskich wiem, że wszyscy o tym nazwisku zbiegają się w jednym pniu, bo niewiele było ludzi o takim samym nazwisku u zarania tego miasta, co też potwierdzają dokumenty, do których się odwołuję (1832 r. i 1852 r.). Jeżeli chodzi o Skowrońskich, to takiego nobilitowanego znalazłem w książce Mariana Piórka (strona d), jest nim Stanisław Skowroński z Kupna. Historyk Kazimierz Skowroński twierdził, że Samuel Skowroński, ojciec carycy Katarzyny I także pochodził z Kolbuszowej i był szlachcicem. Uciekł z Kolbuszowej wraz z córką na Inflanty, po zabójstwie jakiegoś szlachcica. Myślę, że w słusznej sprawie to uczynił, a uciekł mając tylko na uwadze, że prawo jest ślepe, a mógł być to jeden z możnych szlachciców z okolicy, a jak wiemy w takich wypadkach prawo głupieje - trudno na sprawiedliwy wyrok wówczas można liczyć! Czyli można rzec, że i nazwisko i herb jastrzębiec przodkom Skowrońskich z Kolbuszowej był przypisany. Było tak 500 lat temu, jak jako wolni ludzie, miasto prywatne Kolbuszową zamieszkali.

Co było później, tego należy dociec, bo należeli do pierwszych mieszkańców Kolbuszowej, co jest w różnych dokumentach zapisane. Należy jedynie podkreślić, że do roku 1690 Kolbuszowa była wsią, dopiero po roku 1691 król Jan III Sobieski, za udział mieszkańców Kolbuszowej i Józefa Karola Lubomirskiego w odsieczy wiedeńskiej podniósł Kolbuszową do godności miasta, myślę, że moi przodkowie też pod Lubomirskim wówczas służyli, a poprowadził tam oddział husarii. Wówczas w tym mieście historia Skowrońskich i Winiarskich się zaczęła, z którymi to rodami jestem związany. A nawet dodam, po analizie zapisów w książce Mariana Piórka "Przezwiska i nazwiska mieszkańców parafii kolbuszowskiej (1640-1700)", że możliwość zostania mieszkańcem tego prywatnego miasta była swoistą nagrodą dla uczestników Bitwy pod Wiedniem, bo tyleż tu szlacheckich nazwisk się nagromadziło. Możę było to już wcześniej, bo taką tezę przedstawiła Halina Dudzińska, twierdząc, że pierwsi mieszkańcy Kolbuszowej wywodzą się z żołnierzy stacjonujących w pałacu.

Sobieski zabrał z Krakowa ok. 27 tys. wojsk koronnych, w tym 25 chorągwi husarii, i 29 lipca, nie czekając na spóźniających się Litwinów, pomaszerował śpiesznie na odsiecz Wiedniowi. Trasa marszu prowadziła przez Śląsk, Morawy i Czechy. Chciałbym do listy uczestników kiedyś dotrzeć i przejrzeć listę husarii z Kolbuszowej. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Wiedniem_(1683)

Zastanawiając się też nad możliwością utraty szlachectwa przez moich przodków wiem, że z Kolbuszowej wyszedł nie jeden oddział powstańczy i nie raz z powodów narodowych to miasto było z ziemia zrównane. Z takiej okazji, po stłumieniu powstania, szlachectwo i posiadłości uczestnikom powstań przez zaborców były odbierane. Ponadto mogła to być prozaiczna przyczyna, bo jak w swej książce zaznaczył Marian Piórek: „Mieszkańcy miast mieli swobodę ukształtowania swojego miana z chwila powstania miasta i zamieszkania w nim (civitas – prawo obywatelstwa). W konstytucji radomskiej „Nihil novi” z 1505 roku było zapisane, że szlachectwo można było utracić w wypadku zajęcia się rzemiosłem, a od 1633 r. także w wyniku zamieszkania w mieście i zajęcia się handlem.”  Jak z dokumentów kolbuszowskich wynika, moi przodkowie najpierw byli w tym mieście cenionymi stolarzami, właśnie tymi, co meble kolbuszowskie robili, a później także świetnymi szewcami i jakoś sobie w nim radzili.

Najważniejsza pozostałość po tych czasach, to piękne nazwisko. W Polsce bowiem, to szlachta zaczęła używać dziedzicznych nazwisk, wywodzących z nazw miejscowości, jakie posiadali, przydomków, przezwisk itp., czym zajmuje się nauka zwana onomastyką*. Nie będę się nad tym rozwodził, jedynie dodam, że do takiej grupy należą nazwiska kończące się na –ski, -cki, -wski, resztę znajdziecie w Internecie. W przypadku szlachty niemal powszechne było tworzenie się nazwisk od miejsca zamieszkania i pochodzenia. Zdarzało się, że bracia mieszkający we własnych majątkach, nosili inne nazwiska utworzone od nazw dziedziczonych przez siebie posiadłości.

* Onomastyka (ang. onomastics, franc. onomastique, niem. Onomastik lub Namenkunde) – dział językoznawstwa zajmujący się badaniem nazw własnych (zwanych też onimami), czyli odnoszących się do konkretnych przedmiotów, a nie ich klasy. Onomastyka zajmuje się m.in. nazwami miejscowości, imionami, nazwiskami (źródło, Internet).

W zakładce "Galeria Zdjęć" umieściłem "dokumenty", które świadczą o szlacheckim pochodzeniu nazwiska Skowroński/a (podobny plik jest na stronie Rodzina Winiarskich); czyli są to dokumenty świadczące zarówno o "szlacheckości" nazwisk, jak i przypisanych danym rodzinom herbach. Jeszcze należy udokumentować tylko związki z nobilitowanym/nobilitowanymi Skowrońskimi z Kolbuszowej (dawniej nazwisko szlacheckie było prawem chronione i biada było tym, co czynu bezprawnego używania takiego nazwiska się dopuścili). Teraz należałoby jedynie odszukać linię pokrewieństwa z nobilitowanym Skowrońskim, co jak wspomniałem jest oczywiste, bo u podstawy jeden pień i wspólne korzenia drzewa się znajdują. Tak stało się po odszukaniu wszystkich powiązań rodziny Winiarskich z Kolbuszowej, co Zbigniew Winiarski uczynił, za co cała rodzina go chwali i jest mu wdzięczna!

Ważne jest też powiązanie nazwiska z gniazdem rodowym. W moim wypadku, jak i w wypadku wszystkich Skowrońskich z Kolbuszowej, najprawdopodobniejszy wydaje się Skowronów lub Skowronno w Małopolsce; choć i inne możliwości biorę pod uwagę (będą dopisane do legend). Choć Skowronów leży dalej od Kolbuszowej niż Skowronno, to mnie jednak do niego coś ciągnie. Jest to bowiem prastarą kolebką rodów rycerskich i wiele tam w okolicy nazw miejscowości z kolbuszowskimi nazwiskami zbieżnych. Znalazłem nawet ogniwo te związki uzasadniające. Z tamtych stron do Jana z Rzeszowa przybył zbrojny orszak weselny eskortujący Helenę z Potoka. Przybyli do Rzeszowa i zostali, bo to były piękne strony i okolica wciąż się rozwijająca, bo powstawały nowe osady i miasta wyrywane Puszczy Sandomierskiej. Może i moi przodkowie w orszaku tym przybyli i pozostali.

W XV wieku włość rzeszowska rozciągała się od Leżajska aż po Czudec i liczyła kilkanaście osad (możliwe, że było ich więcej, ale nie miały one większego znaczenia). Wymienione kolejno w źródłach jako: Rzeszów (oppidium), Krasnepole (Krasne), Antiqua Reschow (Staromieście), Przybyszówka, Łąka, Łukawiec, Palikówka, Powietna (Pobitno), i inne[6]. W 1458 miasto zniszczyli Wołosi i Tatarzy. Po krótkim okresie spokoju miasto zostało ponownie zniszczone przez Tatarów w 1502 roku. Koniec wieku XVI to całkowity rozpad włości rzeszowskiej, uformowanej najprawdopodobniej jeszcze za panowania ruskiego w początkach XIV wieku.   http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Rzeszowa

Jednak przy tych rozbieżnościach dla wyodrębnionej grupy Skowrońskich, do której należę, posłużę się ich kolejnym gniazdem rodowym, jakim stała się Kolbuszowa i tego będę się trzymał prowadząc dalsze poszukiwania. Zawęża to je i umożliwia ich realizację w dość krótkim czasie, w Polsce bowiem Skowrońskich jest zbyt dużo, aby te wszystkie linie można było z sobą powiązać w sposób  wiarygodny i rozsądny zarazem.

Herb (nazwa przyjęta z niem. Erbe) – znak rozpoznawczo-bojowy, wywodzący się z symboliki heroicznej lub znaków własnościowych, od XII w. ustalany według ścisłych reguł heraldycznych, pełniący funkcję wyróżnika osoby stanu rycerskiego, później szlacheckiego, także rodziny, roduhttp://pl.wikipedia.org/wiki/Herb

Polska heraldyka stanowi całkowicie odmienny system, unikalny w całej Europie, a oparty na strukturze rodowej. Każdy średniowieczny ród rycerski miał jeden wspólny herb, identyczny dla wszystkich rodzin wchodzących w jego skład. Herby bowiem przyjmowały nie tylko pojedyncze rodziny, a całe rody. Ród zaś rycerski stanowili wszyscy potomkowie wywodzący się od wspólnego przodka z córkami, ale bez ich potomstwa. Herby mają swoje nazwy, będące nazwaniami (zawołaniami), okrzykami bojowymi. Większość z nich wywodzi się najprawdopodobniej z dawnych znaków własnościowych, lub magicznych. Typowy herb szlachecki składa się z godła umieszczonego na tarczy nakrytej hełmem i zwieńczonym koroną ozdobioną klejnotem. Z czasem herb przestał pełnić swoje pierwotne funkcje, a stał się oznaką przynależności do stanu szlacheckiego. Zatarło się również jego znaczenie symboliczne. Prawo ochrony prawnej herbów polskich zostało zniesione przez Konstytucję w roku 1921, która w art. 96 nie uznawała tytułów szlacheckich. Jednak już następna Konstytucja, nie porusza tego tematu, wprowadzając tym samym stan sprzed 1921 roku. Co prawda niezupełnie, bowiem zrównanie wszystkich wobec prawa było odejściem od tradycji, ale w kwestii używania herbu czy tytułu, przeszkód nie było. Dodać należy, że herb w Polsce nie miał opieki prawnej. W związku z tym pozostawał w sferze prywatno - prawnej. Opiekę taką ma tylko herb państwowy (Andrzej Zygmunt Rola – Stężycki: Meandry heraldyki i genealogii / Internet).

Właściciel Kolbuszowej Józef Karol Lubomirski (ur. 1638, zm. 1702) uzyskał dla niej, "za zasługi poniesione pod Wiedniem", przywilej Jana III Sobieskiego z 13 czerwca 1690 r. na 5 jarmarków dorocznych (na św. Józefa, na Niedzielę Palmową, na św. Stanisława w maju, na św. Annę oraz we Wszystkich Świętych) i cotygodniowe targi w każdą niedzielę. Przywilej wymienia Kolbuszową już, jako miasto (w oryginale: "in Civitate illius Kolbuszowa nuncupata in Palatinatu Sandomiriensi districtu vero Pilznensi"). On sam 12 stycznia 1700 r. wydał dokument (uważany czasami za akt lokacyjny), w którym podkreślił m. in. ścisły związek rezydencji (pałacu) z miastem i sprecyzował prawa i obowiązki mieszczan. Tym samym stała się Kolbuszowa na niemal stulecie miastem rezydencjonalnym, zdominowanym przez dwór, który nad nią dominował w przenośnym i dosłownym znaczeniu (prawno - ustrojowym i architektoniczno - urbanistycznym). Pamiętajmy też o tym, że na Zamku Kolbuszowskim było wiele szlachty, był też oddział zbrojny, w którym szlachta służyła, a kontakty z miastem były bezpośrednie, bo miasto i rezydencja jedność stanowiły. Możliwe też, że przywileje królewskie miały służyć nie tylko Józefowi Karolowi Lubomirskiemu, ale także jego husarii pod Wiedniem i Parkanami walczącej (w walnej bitwie wiedeńskiej osobiście J.K. Lubomirski nie brał udziału, z powodu choroby). Józef Karol Lubomirski był jednym z właścicieli Kolbuszowej, którzy w sposób szczególny wpisali się w jej dzieje, był On rotmistrzem husarskim pod Wiedniem, koniuszym koronnym (1683-92), marszałkiem nadwornym koronnym (1692-1702), w styczniu 1702 r. (kilka tygodni przed śmiercią) otrzymał tytuł marszałka wielkiego koronnego… … …

W czasach Pawła Sanguszki nastąpił największy rozwój meblarstwa w Kolbuszowej. Wówczas najznamienitszymi meblarzami w Kolbuszowej byli: Michał, Franciszek i Jan Kaliszowie, Niewęgłowski, Skowroński, Turek, Funk i Cichoń (Bibliografia 6). Więcej informacji na temat znajdziecie na górnych zakładkach tej strony.

INNE DOKUMENTY: Jak wynika z operatorów uwłaszczeniowych z 1852 roku, to moja prababcia Maria Golis, była prawdopodobnie córką mieszczanina  Walentego Golisa nr domu 174 (posiadał 1356 s.). Pradziadek Józef i jego brat Tomasz Skowroński (pełnorolny) mieszkali w Kolbuszowej Dolnej (dom 27 i 28).  Na Kolbuszowej Dolnej, ale we włościach Tekli Strzeleckiej pracował też kolejny Józef Skowroński (pełnorolny) pod numerem 17.

Zawsze byłem ciekaw, jakie świadczenia pańszczyźniane świadczyli chłopi. Tomasz Skowroński, prawdopodobnie brat mojego pradziadka u Konstantego Ruckiego oddawał: 1 i 1/3 korca owsa, 2/3 gęsi, 2/3 kapłona, 1 kurę, 18 jaj i odpracowywał 104 dni pańszczyzny sprzężonej 2 wołami oraz musiał prząść 8 motków włókna. Takie same świadczenia były u Tekli Strzeleckiej. W części plebańskiej rocznie oddawali chłopi: 3 i 1/3 korca owsa, 1 gęś, 1 i 1/3 kapłona, 3 kury i 52 jaja, ponadto musiał odrabiać 156 dni pańszczyzny sprzężonej dwoma końmi.  Świadczeni w majątku Kolbuszowa Górna w majątku hr. Jerzego Tyszkiewicza były jeszcze wyższe.

Mój dziadek Michał nie dał rady tej niewolniczej pracy na roli wykonywać i uciekł do Krakowa, gdzie poznał moją babcię Annę von Russ i wrócił do Kolbuszowej, ale już, jako rzemieślnik. Przodek Eugenii Persivale, Józef Adam Skowroński, też miał tego dość i wyemigrował ze swoją rodziną do Ameryki. Oczywiście podejmując taką decyzję postąpił najsłuszniej, ale my Jastrzębce mamy zadanie walczyć i przetrwać, zatem w każdych warunkach to robimy i trwamy! Trwamy i rozwijamy się zarówno w Polsce, jak i w Ameryce oraz innych krajach i to w tym rodzie jest piękne.

Dla porządku historycznego dodam, że stryjem Tekli Strzeleckiej był Paweł Edmund Strzelecki 1797-1873, podróżnik, geolog, geograf, badacz i odkrywca. Pochodzili z Strzelec Wielkich na Nizinie Sandomierskiej – warto o nim poczytać, interesująca postać wywodząca się z naszych stron. Może ktoś z Kolbuszowej z nim w taką podróż się wybrał,  tego jeszcze nie wiem?

Cieszę się, że mój Pradziadek z Prababcią pobrali się z miłości, bo tak w tej rodzinie bywa. Mieszczki też wówczas, jak i dzisiaj niechętnie wychodziły za włościan, nawet, jeżeli byli/są bogaci. Tyle samo ziemi, co Józef uprawiał i miał Tomasz Skowroński. Ich wspólne gospodarstwo w dobrach plebańskich miało nr 152, stąd przypuszczam, że Tomasz był ojcem Józefa, czyli moim prapradziadkiem, bo w spisie zrobionym 20 lat wcześniej (1832 r.) występowali tylko Tomasz oraz Wawrzyniec Skowroński (prawdopodobnie podobna sytuacja - ojciec i syn). Oczywiście dalszych powiązań rodzinnych, też będę skrupulatnie dochodził.

Uzupełnienia danych z książki „300 lat Kolbuszowej”, Kolbuszowa 2001, strona 90-102.

W KRĘGU RODZINNYCH LEGEND

Moja Rodzina, to krąg legend, niektóre z nich już opowiedziałem, choć w skrócie, bo są na ogół dość znane. Któż by nie znał legendy o Królu Kraku, Wandzie, która nie chciała Niemca, o Szklanej Górze i Jastrzębcach, czy trąbach trzech – te dwie ostatnie może nie są tak znane jak poprzednie. Dodałem też własną ich interpretację związaną z Kolbuszową i myślałem, że cały repertuar już wyczerpałem. A tu pojawia się następna, przepiękna, którą znałem, a nawet studiowałem, lecz nie wiedziałem, że w jakiś sposób jestem z nią związany – od niedawna jestem. Powiązania wprawdzie podobne jak z Eugeniuszem Kwiatkowskim (COP), ale dla mnie i tak się liczą, bo tak chcę i czuję. Zapewne tę legendę też znacie i o niej również w skrócie opowiem, poszukajcie też o niej w Internecie,  pozostałe znajdziecie na moich stronach, zakładki „Moje korzenie” i „Rodzina Winiarskich”.

W tym miejscu jednak muszę wspomnieć o legendzie dotyczącej herbu Prus I, w Małopolsce zwanym Turzyma/Turzyna, jest on odmiana Jastrzębca. O takim herbie Skowrońskich z Kolbuszowej wspomina Marian Piórek, a jego zdanie szanuje. Heraldycy znają trzy odmiany tego herbu. Prusowie bowiem to trzej książęta, którzy przybyli z Prus i schronili się w Polsce przed gniewem krzyżackiego mistrza. Później oni dokonali najazdu na państwo krzyżackie, zbili wielkiego mistrza zakonu i wielu konturów. Ich herby to dodanie do własnego elementów herbów żon, które poślubili i stąd ich odmienność. Czy ta legenda może mieć związek ze Skowrońskimi z Kolbuszowej, tak, jeżeli przyjmiemy, że Prusowie to słudzy Jagiełły, a koło Kolbuszowej Jagiełło nie raz polował i miał tam w puszczy nawet swoja stanicę, może i potomkowie Prusów mu służyli, a On tam bywał częściej niż nawet w Krakowie.  Piszę o Turzy, powstałej na przełomie XV i XVI wieku, gdzie na niedźwiedzie, tury i jelenie królowie polowali na grubego zwierza. W okolicy tej podobną nazwę ma rzeka Turka, dopływ Zyzogi, a następnie Łęgu (Trześni), a źródła ona bierze z Gór Jelenich, gdzie miały swe wodopoje. Walki z Krzyżakami mogą dotyczyć wyczynów Jagiełły w bitwie pod Grunwaldem, a nazwa herbu Turzyna, też z tymi okolicami się kojarzy.

Jest i drugi wątek tej opowieści, herb Prus to symbol osiedlenia się nowo ochrzczonych ludzi, którzy to w Królestwie Polskim na nowo budowali swój byt. Ludzie ci najczęściej pochodzili z poza granic Polski. Osadzani byli na ziemi należącej do księcia na tak zwanym prawie książęcym. Ich zobowiązania wobec księcia to najczęściej obowiązek walki (wojny) w zamian za ziemie, tego wymagał feudał. Herb Prus na przestrzeni wieków pisał się, jako: Półtora Krzyża, Słubica, Turzyna, Turzyma, Wagi, Wiskałła, Wiskawa, Wiszczała. Z herbem tym związana jest duża liczba rodów, a każdy z nich miał swoją legendę, w której opisywał powstanie klejnotu rodowego (herbu). Rejon Kolbuszowej to wykarczowana puszcza Królewska, tam też osiedlali się na wykarczowanych połaciach osadnicy, którym Król nadał ziemię. Możliwe, że jednym z tych osadników był mój przodek, który otrzymał ziemię w okolicy Kolbuszowej.

Nowa legendarna postać, to rycerz sir Persival (Persifal), który jest synem Króla Rybaka, czyli Pellinore, imię jego matki nie było znane. Według legend arturiańskich, jest jednym z rycerzy króla Artura, zasiadających wokół Okrągłego Stołu i jak Oni poszukującą Świętego Graala. Legendy z nim związane opowiadające o „Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu” sięgają czasów, gdy w Europie, Anglii i Szkocji władali jeźdźcy z barwnymi tarczami i mieczami w ręku zwani rycerzami. Jego siostra Dindrane i On byli strażnikami Świętego Graala. Jako jeszcze giermek odznaczał się sprawnością, szlachetnością i sprawnym myśleniem, a nie tylko siłą fizyczną. Jako rycerz kochał się w żonie Króla Artura i był walecznym, bohaterskim, odważnym oraz niezłomnym młodzieńcem. Tworzył się wówczas honorowy kodeks postępowania, którego głównym bohaterem stał się ów rycerz, który był wzorcem rycerskiego postępowania. W tym czasie był On już w średnim wieku i kierował się nadal niezłomnymi prawami i zasadami sumienia, choć przeszedł w życiu wiele, to przetrwał w zgodzie ze swymi zasadami. Zawsze dążył do upragnionego celu kierując się sercem i sumieniem, niezłomną wolą i nie ulegał pokusom ziemskim. Rycerz ten, zgodnie z prawami średniowiecza oddawał hołd Bogu, w którego wierzył i któremu powierzał ofiary i wyrzeczenia duchowe. A co najważniejsze był gotów na śmierć w imię swego pana, swojej ojczyzny – Anglii i samego siebie. Tak powstał średniowieczny "Kodeks Rycerski", z którym też warto się zapoznać, choć epoka ta dawno już przeminęła. Kodeks ten był respektowany także w Polsce, gdzie szkolnictwo rycerskie było świetnie rozwinięte. Osobiście lubię tę starą wersję w oryginalnym brzmieniu, późniejsze jakoś nie zawsze do mnie przemawiają.

Z tą arturiańską legendą spotkała się słowiańska o rycerzach "jastrzębcach" służących polskim książętom i królom od zarania dziejów, aż od legendarnego Kraka (752-769 r.), w późniejszych latach 791-796 Wandzie, kapłance słowiańskich bogów (Lada/Łady, Boda/Body i Leli/Lely / czyli żywiołów: woda i ogień, ziemia oraz powietrze), która to nie zechciała poślubić najeźdźcy i popełniła samobójstwo.

Nawet przypisuje się podobieństwo legend o Kraku, gdzie zabicie smoka umożliwiło założenie miasta z przygodą, jaką miał Perceval (Persival) z Walii. Pewnego dnia jak mówi legenda posłyszał on przerażający ryk i ujrzał węża pełzającego po stoku z młodym lwiątkiem w paszczy, a wąż często zamiennie występuje ze smokiem. Za nimi biegł lew rycząc żałośnie. Perceval jednym cięciem miecza uciął wężowi głowę i uwolnił lwiątko. Lew z wdzięczności łasił mu się jak pies i co wieczór przynosił mu upolowanego jelenia, z wyjątkiem dni postnych. Znajomość tych chrześcijańskich zwyczajów go nie dziwiła, bo w proroczym śnie zobaczył dziewicę dosiadającą lwa symbolizującą nowy zakon, który tam powstał i wiarę chrześcijańską szerzył. Wprawdzie w polskich znakach rodowych też dziewice dzikie zwierzęta ujeżdżają, na przykład niedźwiedzia, ale raczej przypisuje się je słowiańskim wierzeniom niż chrześcijańskim obyczajom, ale kto wie?

W ten sposób krąg pradziejów został zamknięty. Cóż mógłbym jeszcze dodać, studiowanie historii tak zadziwiającej rodziny to wielka przyjemność! Szkoda, że historycy z różnych powodów tych czasów jeszcze dobrze nie opisali, a przecież historii Słowian i Polski nie powinniśmy się wstydzić. Najbardziej jestem zdziwiony wielką tajemnicą, jaka osnuła niektóre z dzieł kuzyna mojej żony, Bronisława Ferdynanda Trentowskiego, dotyczących Słowian i ich religii - dlaczego? Cóż, chyba nie sposób na to dziś odpowiedzieć. Powiem tak, rozwój nauki wymaga w tej dziedzinie nie tylko dalszych badań, ale i znajomości, a także dostępu do dorobku już przez wielkie umysły uczynionego, niestety mam, co do tego, że w Polsce tak się dzieje, bardzo duże wątpliwości. Każdemu jednak życzę takich zmagań z historią, jakie prowadzę, warto się rozglądnąć, gdzież ta moja Rodzina zawędrowała i co się z nią działo i dzieje oraz jakie miejsce zajmowała w historii, tak, aby mieć, co przekazać kolejnym pokoleniom…

Dla przypomnienia Krak (Krakus lub Gracchus) - legendarny władca Słowian/Polaków i założyciel Krakowa. Według kronikarza Kadłubka, był jednym z książąt/namiestników Polaków walczących z Galami w Panonii lub Karyntii, po czym po powrocie został wybrany królem, dał też początek zorganizowanemu państwu polskiemu i prawodawstwu. Miał on dwóch synów Kraka II i Lecha II i córkę Wandę. Jego synowie zgodnie z legendą mieli zabić groźnego smoka przez podłożenie trucizny (obcy oddział wojskowy), a później jeden z nich żądny władzy zabił swojego brata. Jest bowiem teoria, że smok symbolizował Awarów, koczowniczy lud ugro-ałtajski, a mieli oni na chorągwi gryfa, stworzenie podobne do smoka. Niektórzy uważają, że zabicie smoka to przepędzenie z Wawelu Awarów, którzy gnębili Słowian, zmuszając ich do walki z Cesarstwem Bizantyńskim w swoich szeregach i oddawania zdobytych łupów. Utrzymanie takiego oddziału pod Wawelem, też musiało naszych przodków dużo kosztować, może nawet domagali się składania dziewic w ofierze, a nie tylko żywności, jak to legendy głoszą. Legendy głoszą też, że chodzi o wytrucie dużej grupy dowódców takiego oddziału, co synowie Kraka uczynili rękoma swojego sługi.

Syn Kraka, który przy tej okazji zabił też swojego brata, jednak po śmierci ojca rządził dość krótko, po wykryciu jego czynu został wypędzony. Rządy wówczas przejęła Wanda, która też niezbyt długo rządziła, ale była pierwszą kobietą walczącą z najeźdźcami i dzielnie sobie w tej roli radziła (http://www.czarownice.com.pl/atrakcje.html).  Jak z załączonego linku wynika, Wanda rządziła nie z Krakowa, lecz z Łysej Góry. Jeśli by tą panią, Boginią była Wanda, a Wielki Aleksander-Karolem Wielkim, to zamek Łysiec byłby wielką Awarską twierdzą i świątynią dziewięciu kręgów-ringów-pierścieni, która została zniszczona przez Franków w 796 roku. W każdym bądź razie Łysiec do XII wieku był górą, do której królewskie pielgrzymki zmierzały, czyli bardzo ważną, co potwierdza autentyczność wspomnianych legend, czyli jakaś prawda się w nich ukrywa, o czym nie zwykło się mówić.

Z tą górą związana jest też legenda o "jastrzębcach", którą już wcześniej opowiedziałem. Bo królom i książętom polskim zawsze dzielnie służyli „Jastrzębcy”, rycerze najstarszego ze znaczących rodów, którzy wyróżniali się w walkach nocnych, także z wykorzystaniem pochodni nasączonych ropą dostępną na Podkarpaciu. Może stąd też legendy o ognistym smoku, czyli oddziałach zbrojnych z płonącymi pochodniami, których lękali się najeźdźcy, tak jak i niespodziewanego ich ataku i stąd te nieuzasadnione powiązania z Krakowem i "smoczą jamą". Dodam, że przy takich świątyniach słowińskich, jaka tam była, stacjonował zwykle oddział 300 zbrojnych dla jej obrony. I w taki sposób praźródła dwóch legend spotkały się w jednym miejscu, tam gdzie onegdaj stał zamek obronny wielokrotnie w czasach słowiańskich atakowany, ponoć nawet przez Aleksandra Wielkiego, czego księgi dowodzą.

Niestety, polskich legend, w których zachowane jest ich podłoże i klimat, w jakim powstały jest niewiele, o wiele więcej spotkałem tych w wersji angielskiej, są i filmy o interesującej treści. Popularne stały się ostatnio legendy dla dzieci, całkowicie poprzekręcane i nierealne, komu na takich cudactwach zależy? Retoryczne pytanie. To tak jak z wiedzą o Słowianach, twórcy początków tej wiedzy byli Polakami, lecz nauczali w Berlinie, bo w Polsce ich nie chciano:

Bronisław Ferdynand Trentowski (ur. 21 stycznia 1808 we wsi Opole, powiat chełmski, zm. 16 czerwca 1869) – jeden z najwybitniejszych polskich filozofów i pedagogów XIX wieku, mesjanista, wolnomularz.

Aleksander Brückner (ur. 29 stycznia 1856 w Brzeżanach, zm. 24 maja 1939 w Berlinie) .

Dlaczego? Kolejne retoryczne pytanie? Zresztą, wszystko OK, jak się teraz mówi, bo Berlin to prastary słowiański gród, może warto o tym przypomnieć!

Bo gdy na teren dzisiejszego Berlina dotarli wojowie Karola Wielkiego, tego, o którym legenda o Wandzie wspomina, to zamieszkiwany był on przez zachodniosłowiański związek plemienny określający się, jako Hawelanie.

Dla urozmaicenia tej rodzinnej opowieści dodam, że babcia mojej żony jest z domu Trentowska (z tych Trentowskich), a moja babcia jest Marcinkowska (z tych poznańskich Marcinkowskich). Jak głosi historia, Bronisław F. Trentowski w swoim życiu bardzo wiele zawdzięczał wielkiemu Poznaniakowi Karolowi Marcinkowskiemu. Tak się też złożyło, że pierwsze spotkanie z moją żoną Danutą mieliśmy 40 lat temu… i prawie całą noc przedyskutowaliśmy o filozofii, a konkretnie o zawiłościach egzystencjalizmu, którego twórcą był Jean-Paul Charles Aymard Sartre (dramaturg, eseista i filozof francuski). Dyskutowałem z Danutą z pewną dozą nieśmiałości, bo przecież towarzyszką tego filozofa była Simone de Beauvoir. Zastanawiałem się czy sympatyczna Danusia nie jest skrytą feministką, tak jak ona nią w pełni była. Tak się złożyło, że Danuta mnie wówczas swą wiedzą o egzystencjalizmie zachwyciła, a poglądy miała raczej tradycyjne, jak się później okazało. Takie rodzinne dziwactwo, rzec można i sposób na zauroczenie książkowego mola (oby nie ramola); to też przedziwna opowieść, którą może kiedyś opowiem…

Kiedyś tę historię o związku, który się rozpoczął filozofowaniem, zapytany skąd te moje filozoficzne zainteresowania, opowiedziałem po jednym z moich egzaminów profesorowi Janowi Wawrzyńcowi Legowiczowi. Zrobiło to na nim chyba dobre wrażenie, bo podarował mi swoją książkę z pięknym wpisem, mam ją gdzieś na półce wśród osobistych pamiątek. Nie mogę narzekać, paru mądrych filozofów w swoim życiu spotkałem i czegoś tam mnie nauczyli. A z żoną, jak to z żoną, proza życia wycisnęła swoje piętno, na filozofię czasu zabrakło, ale miłość do przyrody to też jakiś sposób filozofowania…

Może nasza miłość do synów, córeczek i wnucząt jest tego wyrazem, a zarazem naszym filozoficznym przeznaczeniem i przesłaniem. Kto wie? Niektórzy nawet mówią, że jesteśmy "sycylijską rodziną", jest w tym dużo prawdy, bo każdy klan ma podobne wzorce, zresztą za prawdę nie mam zwyczaju się obrażać. Może dzięki tym twardym zasadom nasz ród tyle wieków już przetrwał i trwa nadal? Może to, co napisałem jest jedynym naszym życiowym odkryciem, bo prawdy proste i oczywiste są najtrudniejsze do dostrzeżenia! Zastanówcie się nad tym? Bo ja zanim to napisałem myślałem o tym pół wieku, aż pół wieku i cieszę się, że to wreszcie dostrzegłem. Zresztą tak jak już wcześniej wspomniałem, że Skowrońscy wiele zawdzięczają swoim żonom, tak i moja rodzina wiele zawdzięcza Danucie. Nie okazała się feministką, wówczas, kiedy ja zajmowałem się filozofowaniem i bujałem w obłokach, gdzieś trzy cale nad ziemią. Ona chodziła po niej twardą stopą i z wielką starannością wychowywała naszych synów, z doskonałym zresztą skutkiem (zresztą Synowe, to też są nasze ulubione córeczki, które tak samo kochamy). Jeszcze teraz często wzywa mnie słowami: "tu Ziemia, przestań rozmawiać z sobą i wracaj za kierownicę, tu Ziemia".  No cóż, muszę wracać, choć tam gdzieś pod obłokami też przyjemnie, 40 lat tak już wracam, a najlepiej się czuję w naszym zaczarowanym ogrodzie, który na tych stronicach też przedstawiam...

Dziwna ta nasza historia, która kołem się toczy. Zarówno ta dawna jak i obecna, która na naszych oczach się dzieje, a jak tu historii nie uczyć, którą tak trudno zrozumieć, ewentualnie rozplątać, aby źdźbło prawdy z niej wynieść? Moim zdaniem nauczanie historii Polski w szkołach jest niezbędne w pełnej dotychczasowej wersji. Warto natomiast zastanowić się nad programem i sposobem jej nauczania, bo to nie jest dobrze przemyślane. Wkuwanie dat i test z ich znajomości, to krótkotrwały sukces, który nic nie daje, bo daty bardzo szybko zostaną "zresetowane" po teście. Może warto wiązać historię Polski z danym regionem, a nawet z uczestnikami nauczania? Może wówczas historia będzie nam bliższa niż dotychczas. Można też głębiej sięgnąć do źródeł i opowiedzieć historię każdego dzieciaka z osobna oraz jego rodziny, ale bez przesady, w dwuznaczne historie nie warto się przy tym wplatać, warto zachować dobre wspomnienia, a te inne niech okryje mgła niepamięci. Historia, to historia, różne miała oblicze, a jednak, jako Naród nadal jesteśmy wspaniali, bo trwamy!

W tym właśnie celu te opowieści zebrałem dla moich Wnuków. Bartosz już sam mnie w opowiadaniu legend wspomaga, dodając własną interpretacją (typowe). Opowiada, co wieczór swojemu braciszkowi Mikołajkowi, który dopiero za parę miesięcy w czerwcu się urodzi - cały Dziadek i godny mój następca. Teraz od 1.06.2012 roku Bartoszek ma już własnego tak oczekiwanego braciszka Mikołaja, a od 21.04.2012 r.,  siostrzyczkę Hanię u stryja Wojtka. Dla Bartoszka w najbliższej rodzinie to wszystko rodzeństwo, także siostry cioteczne Maja i Zosia - to w sumie piękne. Troszczy się o wszystkie siostrzyczki i ukochanego braciszka; zamawia dla nich różne upominki i pamięta o tym, a my respektujemy te jego zamówienia.

Może inni młodzi Skowrońscy z Kolbuszowej przeczytają to, co o historii naszej rodziny napisałem i stanie się im bliższą? Może sami dorysują do drzewa, które zarysowałem swoje konary i zobaczą jego siłę? Może poszukają w uczonych księgach i w Internecie nowych wątków i zwiążą je z naszą rodziną? Chyba to bardziej interesujące i pożyteczne niż gry i zabawy komputerowe, którymi się pasjonują? Tak też się stało, wystarczy skontrolować liczniki, to widać. Mam też odzew nie tylko od rodziny, ale i innych czytelników tego artykułu, liczba kliknięć na "Rodzie Skowrońskich z Kolbuszowej" jest największa i o tym świadczy. Widocznie jest zapotrzebowanie na taką tematykę dziejącą się pod stałą kontrolą czytelników, na żywo, tak jak w  najlepszych programach telewizyjnych.

Dodam, że ród nasz ma swe odbicie też w literackiej fikcji. Czytając "Ogniem i mieczem" Henryka Sienkiewicza przypomnijcie sobie, że Jan Skrzetuski był także z Jastrzębców i wzorowany był na prawdziwym pułkowniku Mikołaju Skrzetuskim herbu Jastrzębiec, to taki sam herb jak onegdaj obowiązywał w naszej rodzinie. Przyznam, że taką mam nadzieję i taki jest cel tej niekończącej się opowieści, a jest to już udokumentowane! Historia musi bowiem być nam bliższa i nas dotyczyć, aby stanowiła zachętę do jej poznania! Sam też przekonałem się bardzo dawno temu, że w historii nie są najważniejsze daty, lecz tło zwane kanwą, w jakim dane zdarzenia się dzieją. Znasz zdarzenia i ich podłoże, to daty same z czasem będą zapamiętane i z pamięci szybko nie ulecą, wkuwanie dat to nonsens. Obcinanie zaś godzin historii, w niewytłumaczalnym celu, to barbarzyństwo. Śmieszne, że to właśnie ekspertom muszę tłumaczyć, ale musicie uwierzyć, że mam odpowiednie kompetencje i w tej dziedzinie! Unikam jednak jakichkolwiek pouczeń, bo nie jest to moją rolą!

Dzięki wielu życzliwym ludziom, Skowrońskim i nie zawsze związanym z moją rodziną, mam wiele interesujących informacji, które są w trakcie sprawdzania i opracowania. Wiele z nich wkrótce zamieszczę na tej stronie. Za wszystkie otrzymane informacje serdecznie dziękuję. Czasem więcej można ich znaleźć za granicą niż w Polsce. Świadczy to o tym, że Ci, co z Polski dawno wyjechali szanują swoje korzenie i mają słabość do stron rodzinnych swych przodków! Przykładem takim jest Eugenia Persivale z USA, cieszy Ją każda informacja o polskich korzeniach jej rozległej rodziny. Najwięcej informacji uzyskałem od Niej i od kolbuszowskiego historyka Pana Mariana Piórka, niżej załączam linki do dostępnych w Internecie danych. Nie zapominajcie też o bibliografii, którą zamieszczam na stronie Rodzina Winiarskich, to zbiór książek, który stanowił początek moich rodzinnych badań (to nie wszystkie z mojej biblioteki). Oczywiście nie zapomniałem o Zbyszku Winiarskim, który zgromadził wszystkie dostępne informacje o Rodzie Winiarskich z Kolbuszowej, z tego rodu pochodzi moja Matka. Tytaniczna praca, cały ród jest za to wdzięczny.

To tylko niewielki wybór historii rodu Skowrońskich z Kolbuszowej. Na tych stronach znajdziecie legendy, opowieść o "Jastrzębcach", powiązania Skowrońskich z Katarzyną I, rodzinne moje wspomnienia, wypisy z różnych dokumentów i książek oraz informacje najaktualniejsze (np. drzewa rodzinne). Wówczas, kiedy dodaję do tego dane dotyczące mojej żony Danuty, zapisy się bardziej rozgałęziają, co stanowi przedziwną mieszankę krwi i genów godną analiz „alchemika” (to moje domowe zasoby). Patrząc na to i analizując zastanawiam się, dokąd zaprowadzi los moje wnuczęta: Bartosza, Hanię i Mikołaja? Już weszli na swą własną niezwykłą drogę. Quo vadis – chciałbym ich kiedyś zapytać i zapewne kiedyś to zrobię.

To alchemia, którą z przyjemnością studiuję, szukając dla nich i ich przyszłości „kamienia filozoficznego” (lapis philosophorum), który jest mi droższy od wszelkich błyskotek. Chciałbym,  aby zapewnił podpowiedź na wszelkie pytania, która droga jest dla nich najlepszą. Wszystkim takie rodowe poszukiwania i doświadczenia polecam, a takie informacje są niezwykle przydatne, co już dawno stwierdzono. Historia bowiem kołem się toczy, a charaktery ludzkie, cechy i geny,  mają swoją powtarzalność; ponoć przechodzą na drugie lub trzecie pokolenie...

CHICHOT HISTORII

Rosjanie po rewolucji wymordowali wszystkich Romanowów, tak aby ślad ich krwi nie pozostał. Zapomnieli, że ważna część tej krwi była z eksportu, od Skowrońskich z Kolbuszowej, a Ci w tym czasie zdążyli już po całym świecie się rozejść. Patrz powiązania z Samuelem Skowrońskim jego córki Marty Heleny Skowrońskiej (Katarzyny I), to odgałęzienie rosyjskie Skowrońskich z Kolbuszowej:

http://pl.rodovid.org/wk/Specjalna:Tree/195223

Niestety dopadli i zamordowali moich stryjów Jana w Ostaszkowie (1940 r.) i mam tego potwierdzenie. Kazimierza nie wiem gdzie, może gdzieś w szczerym polu, jak to też robili w pamiętnym 1939 roku, tylko za to, że  to "były Pany" i mieli zadbane ręce. Co by zrobili, jakby wówczas znali te moje opowieści? Nie wiem i nie chciałbym wiedzieć, dobrze, że ich nie znali, to szczęście dla Skowrońskich z Kolbuszowej, bo losy ich byłyby kruche, a mnie by nie było i bym Wam o tym nie opowiedział... Tak mojej Rodzinie udało się co najmniej dwie wielkie rewolucje przeżyć, kilka wojen i stan wojenny, to jest jakiś wyczyn, a o moich stryjach pamiętam, nie zapomniałem o nich i nie zapomnę. Może jakiś ślad po Kazimierzu też kiedyś odnajdę, po rosyjsku to Kazimierz Michajłowicz, niestety daty urodzenia jeszcze też nie znam, bo nie udało mi się do niej dotrzeć. Jana Michajłowicza znam jedynie datę śmierci 1940 rok...

Pozdrowienia dla Wszystkich, szczególnie Tych, co do mnie napisali i podtrzymywali mnie w tym, co zacząłem robić...
To trzy lata intensywnych zmagań o dostęp do informacji, o tym też mogę opowiedzieć, katorga... Nikomu, tego nie życzę! Co potwierdzają też osoby, z którymi współpracuję. Zachęcają mnie do tej pracy także Internaucie sięgający po ten przydługi artykuł. W dniu wpisania kolejnych uzupełnień, na początku 2013 roku, po ten artykuł sięgnęło około 2000 osób: 49 000 osób odwiedziło tę stronę, a w okresie rejestracji przez „globus”- USA 222; NIEMCY 38; SZWECJA 18; IRLANDIA 13; FRANCJA 10; CANADA 9; WB 7; EUROPA 6 i inne kraje…

Adam Jan Skowroński z Kolbuszowej;
co zawsze podkreślałem i podkreślam...

BIBLIOGRAFIA

  1. Marian Piórek: KORSO, Wybitne postacie z dziejów Kolbuszowej, cz. 1, 18.03. 2009 r., (link w artykule „Moje korzenie, w pierwszym akapicie).
  2. „Kolbuszowa 300 lat miasta”, Materiały z sesji naukowej 6-7X 2000r., Kolbuszowa 2001 r.
    Skowrońscy, str.: 56; 99; 101; 102; 169; 186; 189.
    Winiarscy, str.: 54; 99; 100; 140; 169; 187; 189; 195.
    Strony 71-75, „Intarsja mebli kolbuszowskich” – kolorowe przykłady zdjęć mebli w muzeach.
  3. Marian Piórek: KORSO, O kolbuszowskim nazwisku i rodzinie Skowrońskich, 16.04.2009 r., s. 176 (link w artykule „Moje korzenie”, w pierwszym akapicie).
  4. Marian Piórek, Przezwiska i nazwiska mieszkańców Kolbuszowej w latach 1640-1700,
    Kolbuszowa 2006 r.
  5. Halina Dudzińska: Katoliccy mieszkańcy Kolbuszowej z 1832 r., Przegląd Kolbuszowski nr 64. Październik 1997 r.

LINKI O SKOWROŃSKICH Z KOLBUSZOWEJ
(CI, KTÓRZY WYJECHALI Z KOLBUSZOWEJ):

http://www.biblioteka.kolbuszowa.pl/kbi/albums/przeglad/1997/Przeglad-Kolbuszowski-nr60-kwiecien-maj-1997.pdf Klub Kolbuszowian w Chicago Prezes Jan Skowroński

http://www.skpg.krakow.pl/pdf/beskidnik/Beskidnik_nr4__31_.pdf

http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Skowro%C5%84ski

http://www.zzwp.pl/uploads/media/pwl_za%C5%82_nr_3.doc Zenon Skowroński 1988 rok

http://www.cylex.pl/firmy/skowro%C5%84ska-tunia-maria--lek--med--spec--ginekolog-po%C5%82o%C5%BCnik-10875783.html

http://www.zumi.pl/2675023,T_u_Import_Export_Maria_Skowronska_Tunia,Gryfino,firma.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Skowro%C5%84ski

http://www.glogow.pl/okolice/podstrony/polkowicki/guzice.htm

Tomasz Makowski (ur. ok. 1575, zm. ok. 1630)

http://mapy.muzeum-polskie.org/o-kolekcji/mapa-ksistwa-litewskiego.html

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Senate_Chamber_Castle_Warsaw.jpg&filetimestamp=20080106080537

http://mapy.muzeum-polskie.org/katalog-map-crp/litwa-dniepr/795-magni-dvcatvs-b-lithvaniae-b-caeterarumq-regiobnum-illi-adiacen-tium-b-exacta-descriptio-b-illss-mi-ac-excellss-mi-principis-et-dni-dnicolai-b-christophori-radziwil-dgolijcae-ac-in-niesbwies-ducis-s-rom-imp-principis-in-szylobwiec-ac-mir-comit.html

http://mapy.muzeum-polskie.org/katalog-map-crp/polska-krolestwo-polskie/190-etats-de-la-couronne-de-b-polognem-b-ou-sont-les-b-royaume-de-pologne-b-duches-et-provinces-de-b-prusse-cuiavie-mazovie-b-russie-noire-acm-b-duches-de-lithuanie-b-volhynie-podolie-acmb-de-lukraine-acm-b-1655.html

Profesor Jan Draus

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Draus

http://www.przemysl.pl/nasze_miasto/honorowi_obywatele_przemysla/20649.html

http://www.rektorzy.pl/serwis.php?s=2251&pok=54869&id=314741

O Stefanie Tyszkiewiczu, skoro krew Skowrońskich u Romanowów płynęła:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Tyszkiewicz

Cmentarz w Kolbuszowej:

http://www.kolegiata.kolbuszowa.pl/

Poprawiony (piątek, 17 października 2014 08:02)

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Mini czat